Na marginesie fotografii
Nierzadko bywało, że fotografia stawała się eleganckim prezentem ofiarowanym z okazji urodzin, imienin, narodzin dziecka a nawet zaślubin. Fotografie wzbogacone o autografy, dedykacje, sygnatury i odręczne notatki nabierały indywidualnych cech. Często takie zapiski prawidłowo odczytywali tylko ofiarodawca i obdarowany.
„Najukochańszej Cioci i Wujciowi / przesyła na pamiątkę dzisiejszej uroczystości całem sercem / Im oddana / Melania / 15 / 6 99.” Sportretowana w Stryju przez Zygmunta Freya, Melania jest młodą kobietą uwiecznioną na fotografii w białej koronkowej bluzce ze stójką i z gładko zaczesanymi do tyłu włosami. Opisane zdjęcie po latach przypomina nie tylko Melanię i wyrażone przez nią uczucie, ale także rodzinną uroczystość, która stała się powodem, dla którego fotografię podarowano.
Na wizerunku młodego mężczyzny, u dołu ukośnie zapisana została granatowym atramentem żartobliwa dedykacja: „Kochanej siostrzenitce na pamiątkę Chrztu św. / ofiaruje wujciu / Staszek”. Poniżej umieszczono datowanie „5/4 1904”.
Fotografia pełniła funkcję przekazywanej z rąk do rąk wizytówki, tzw. carte de visite. Była wizerunkiem opatrzonym podpisem, wysmakowaną formą zaprezentowania własnej osoby: „Mam zaszczyt przedstawić się nie / niejszem w przedwojennej / postaci / 7/3 910 Muszka” – zapisała sportretowana w Jaśle kobieta w średnim wieku, okryta futrzanym kołnierzem.
Zapisane na marginesie fotografii krótkie teksty nierzadko naznaczone są pierwiastkiem romantycznym.
„Miły! Najdroższy! Najgorszy! / … Twój” pisał do swojego Aniołka nieznany Młodzieniec. Sfotografowany przez przemyskiego fotografa Bergera mężczyzna ujęty w całej postaci, upozowany do zdjęcia na tle ekranu fotograficznego, z melonikiem w lewej i laską w prawej dłoni, prezentował się elegancko, a nawet wytwornie. Miłosne wyznanie przetrwało tyle, ile fotografia. Zapisane nie uleciało. Do dziś stanowi dowód obecności Młodzieńca w życiu Aniołka.
„Temu co mnie / z letargu zbudził” napisał Staszek 11 czerwca 1912 roku. Komu podarował tak opisaną swoją podobiznę? Ojcu czy bratu? Przyjacielowi? A może patronowi? Intencją były wdzięczność i podziękowanie.
21 kwietnia 1900 roku, znany jedynie z portretu brodaty mężczyzna, upozowany siedząc na krześle, zadedykował swój portret z tarnowskiego zakładu Szymona Bleiweissa: „Władysławowi Kudełce / w dowód prawdziwej przyjaźni”, a 3 grudnia 1904 roku pan Mirski napisał: „Niech ta fotografia pamiątką będzie / dowodem mojej wdzięczności i szczerej przyjaźni”.
Wyznanie przyjaźni to jeden z najczęściej powtarzanych motywów dedykacji. To sposób na zapewnienie kogoś o nawiązanej więzi, może nawet zażyłości. O obecnym w ich życiu uczuciu, bez którego życie byłoby trudniejsze, a czasem niemożliwe.
Ktoś inny poprzez dedykację zapewniał o swojej życzliwości. W zakładzie Ellenbanda w Warszawie został uwieczniony mężczyzna w surducie, w ciemnej kamizelce z aplikacjami, białej koszuli o zagiętym kołnierzyku i ciemnym, szerokim krawacie zdobionym wpiętą spinką. Sportretowany odręcznie, czarnym atramentem napisał: „Mojej protegowanej / w dowód życzliwości / 10/ 1. 1900.”
„Kochanym Drogim / moim Dziadziusiom/ 2/ VII 1906 Lwów. Marychna” – sportretowana w kapeluszu, zamyślona dziewczynka ofiarowuje swój portret i dedykuje go ręką któregoś z rodziców. Nikt nie wygra z czasem, nawet ta urocza mała kobietka, której być może nie dane będzie poznać dziadków. Fotografia przetrwała próbę czasu i dziś przypomina wdzięczną Marychnę. Uwiecznił ją znakomity lwowski fotograf Noel Lissa.
Wyjątkowa atmosfera Krakowa, jego historyczne pamiątki i zabytki skłaniają do refleksji, wzbudzają emocje. Można to miasto pokochać, można się w nim zakochać.
„Przysięgam / uroczyście, że na / samą pamięć Emusi / która się tak szczerze do Boga / w Kościele Naj. Maryi Panny modliła / ja niżej podpisany, będę się starał być / i pozostać z dala od wszelkich / pokus i złych myśli a to ze/ względu na pamięć mej Emusi / którą kocham nad życie…” – pisał niezidentyfikowany wielbiciel. Na awersie zdjęcia widoczne miejsce i pora schadzki. Widok kościoła Mariackiego zdjął krakowski fotograf Ignacy Krieger. Zdjęcie wykonane zostało około 1875 roku. Mała wizytowa fotografia przedstawia bryłę świątyni od strony północno-zachodniej. Pamiątka miejsca, czasu i Emusi.
Zapisujmy myśli, słowa, wyrażajmy uczucia. Opisujmy nimi fotografie, dedykujmy bliskim. Niech przetrwają schowane w szufladach, albumach i w naszych sercach.
Przygotowała
Magdalena Skrejko
Kustoszka MuFo